Dlaczego twój mózg „wywala błąd” po 30 minutach rozmowy po angielsku?


Dlaczego twój mózg „wywala błąd” po 30 minutach rozmowy po angielsku?

Wyobraź sobie, że prowadzisz ważny projekt. Spotkanie na Teamsach, wszystko idzie zgodnie z planem. Twoja prezentacja jest świetnie przygotowana, masz konkretne dane, wszystko dopięte na ostatni guzik. I nawet twój angielski pozwala ci sprawnie przebrnąć przez kolejne slajdy. Nikt nie zadaje zbędnych pytań. Wszystko wydaje się jasne, czyli pełny sukces?

Trzydziesta minuta spotkania i coś zaczyna zgrzytać. Zacinasz się na banalnym słowie “skalowalność”. Mylisz czas przeszły z teraźniejszym, choć znasz tę różnicę od podstawówki. Twoje myśli stają się coraz bardziej zamglone, a twoja pewność siebie gwałtownie spada. Masz wrażenie, że twój mózg właśnie wszedł w tryb awaryjny.

Znasz to z własnego doświadczenia? Co sobie wtedy myślisz? “Jednak nie ogarniam angielskiego”? Powód jest inny -to nie jest kwestia nagłego zaniku wiedzy, ani braku znajomości języka. To jest klasyczny efekt Quality Control Overhead, czyli nadmiarowych kosztów kontroli jakości, które właśnie przeciążyły twój system operacyjny. Jakie mogą być tego przyczyny? Zaraz ci to wytłumaczę. Poznasz też trzy kroki do poradzenia sobie z tym problemem.


Diagnoza 1: twój audytor wstrzymuje linię produkcyjną

Twoja kontrola jakości działa na zasadzie wewnętrznego audytora. Jako specjalista dbasz o wysokie standardy. W języku ojczystym nie musisz myśleć o formie - ten proces jest w pełni zautomatyzowany. Jednak po angielsku, jeśli nie używasz go wystarczająco często, mózg włącza filtr, który sprawdza każde zdanie przed jego wypowiedzeniem. Czy tego chcesz czy nie, zwracasz uwagę na zastosowany czas gramatyczny, akcent i wszystkie inne elementy, na które niekoniecznie masz akurat w tej chwili ochotę.

produkcja-jezyka-bariera-jezykowa-angielski

Kontrola jakości jest potrzebna, natomiast jeśli jest zbyt drobiazgowa i odbywa się na każdym etapie produkcji, może doprowadzić do zatrzymania linii produkcyjnej. W twojej głowie dzieje się dokładnie to samo. Twój wewnętrzny audyt pochłania tyle zasobów, że na samą produkcję treści zostaje coraz mniej miejsca, a przecież nadal musisz brzmieć merytorycznie. Takie procesy pomocnicze, odpowiadające właśnie za kontrolę jakości, obniżają moce przerobowe, co prowadzi paradoksalnie do obniżenia jakości produktu końcowego, czyli naszej wypowiedzi. Intencje są dobre, chcemy jak najlepiej, a wyszło jak zawsze…

Taki wewnętrzny kontroler może być, i w zasadzie, jest przydatny, o ile korzystamy z niego w odpowiedni sposób. W sytuacjach mało stresujących, kiedy mamy więcej czasu, możemy pozwolić sobie na powolną i precyzyjną weryfikację treści. Kiedy przygotowujesz się do przemówienia lub prezentacji, presja zewnętrzna jest raczej mniejsza. Tak samo, kiedy po prostu piszesz maila. Swobodna rozmowa, która z natury rzeczy jest raczej spontaniczna, wymaga wyłączenia lub ograniczenia kontroli. Dzięki temu możemy zachować równowagę między płynnością a poprawnością, a nasze zasoby sprzętowe nie wyczerpują się tak szybko.


wewnetrzny-audytor-bariera-jezykowa-angielski

No ale wiadomo, łatwo powiedzieć. Jak skutecznie wyłączyć lub ograniczyć działanie naszego wewnętrznego kontrolera jakości? I czy w ogóle można się tego nauczyć i robić to świadomie?

Jednym ze sposobów jest przekierowanie uwagi z tego, jak mówimy, na to, co chcemy osiągnąć. Czyli, mówiąc krótko, treść ponad formę. Jeśli w restauracji chcesz zamówić pizzę i osiągniesz swój cel, a nawet dodatki na tej pizzy będą się zgadzały to właśnie o to chodzi w całej tej komunikacji. Prezes na spotkaniu zarządu też bardziej doceni fakt, że zrozumiał, co miałeś na myśli, i nawet nie zauważy, czy potknąłeś się kilka razy, lub pomyliłeś czas gramatyczny. W szak ostatecznie, dla firmy, liczą się słupki w Excelu, nie? ;-)

Druga metoda jest niby łatwiejsza, jeśli dobrze do tego podejdziesz. Pozwól sobie na błędy. Dokładnie tak! Błąd nie jest porażką, a dowodem na to, że nasz system działa. Kilka procent niedociągnięć językowych pozwoli na odzyskanie znacznej ilości zasobów operacyjnych mózgu, więc taki koszt jest chyba wart poniesienia. Zwiększona przepustowość to wyższa wydajność systemu.


Diagnoza 2: Procesor na 100%, czyli przeciążenie poznawcze

Kupując laptopa, zwracasz uwagę na pamięć RAM. Wiadomo, im jej więcej, tym system działa stabilniej. Niestety, nie możemy tej pamięci rozszerzać w nieskończoność i ma to zastosowanie zarówno dla komputera, jak i dla naszego mózgu. Właściwe zarządzanie tym zasobem jest bardzo ważne, ponieważ kilka bardzo istotnych procesów odbywa się jednocześnie.

  • Po pierwsze: strategia. Wypowiadając się na jakikolwiek temat mamy zazwyczaj jakąś motywację i cel komunikacyjny.

  • Rozmowy raczej nie toczymy sami ze sobą - wtedy nie byłoby problemu. Nasz mózg nieustannie analizuje treści płynące od naszego rozmówcy i stara się odczytać jego intencje.

  • Jest jeszcze sama lingwistyka, czyli dobór słów, gramatyka, składnia i wymowa.

W języku ojczystym ten trzeci proces zajmuje śladową ilość pamięci. W języku obcym, przed jego pełną automatyzacją, potrafi on pożreć nawet 70% dostępnej mocy. Gdy dodasz do tego stres, system przekracza maksymalną wydajność. Po około 30 minutach następuje gwałtowny spadek mocy obliczeniowej


zarzadzanie-zasobami-bariera-jezykowa-angielski

Takie chwilowe przeciążenie naszego systemu nie musi mieć negatywnych, długotrwałych skutków, natomiast zbyt długo w takim stanie nie popracujemy. Już po około 30 minutach następuje znaczny spadek mocy i przekłada się to na jakość naszych komunikatów

Diagnoza 3: Biologia nie kłamie, czyli CHCĘ CUKRU!!!

Myślenie w języku, który nie jest zautomatyzowany, wymaga gigantycznych nakładów energii. Kora przedczołowa, czyli nasze centrum dowodzenia odpowiedzialne za język i logiczne myślenie, zużywa glukozę i tlen w tempie ekspresowym.

Dopada cię zmęczenie, bo twój mózg przechodzi w tryb oszczędzania energii. Najbardziej kosztowne i obciążające moduły zostają wyłączone jako pierwsze i jednym z nich jest precyzyjna kontrola gramatyczna. W takiej sytuacji nie masz ochoty poszukiwać wyrafinowanego słownictwa, więc zaczynasz mówić w możliwie uproszczony sposób oraz popełniasz coraz więcej błędów. Już nie obchodzi cię estetyka wypowiedzi - twoim nowym celem staje się przekazanie sensu, bo mózg właśnie przełącza się w tryb przetrwania.


brak-glukozy-bariera-jezykowa-angielski

W zasadzie trzeba pamiętać, że w sytuacji deficytu glukozy, mózg zawsze wybierze przekazanie komunikatu kosztem estetyki. Próba walki z tym procesem, na przykład poprzez forsowanie poprawności to najkrótsza droga do całkowitego zawieszenia systemu.

To co teraz? Najskuteczniejszym sposobem na zaoszczędzenie glukozy i przedłużenie sprawności operacyjnej o kolejne 15-20 minut jest świadome obniżenie standardów kontroli jakości. Mówiąc prościej, oszczędzasz energię, którą normalnie zużyłbyś na walkę z perfekcjonizmem. Zdaję sobie sprawę, że to brzmi brutalnie i choć realizacja powinna być teoretycznie prosta, niektórzy nie mogą dopuścić nawet takiej myśli, że jakość ich wypowiedzi mogłaby choć trochę zostać obniżona. Natomiast tu ponownie musimy zdecydować, jaki jest nasz priorytet, bo z definicji priorytet może być tylko jeden. Celem jest skuteczne przekazanie komunikatu? No, to masz odpowiedź!

OK, chcę coś z tym zrobić!

Aby skutecznie poradzić sobie z wewnętrznym cenzorem, pierwszym i najważniejszym krokiem jest zaprzestanie świadomej weryfikacji poprawności gramatycznej podczas mówienia. To uwalnia zasoby potrzebne do osiągnięcia celu biznesowego. Czyli tak naprawdę przeprowadzamy swojego rodzaju detoks od analizy.

Drugim krokiem jest przyzwyczajenie się do mówienia w kontrolowanych warunkach. Prowadź swobodne konwersacje z bliską osobą lub mów do siebie. Dzięki temu możesz osiągnąć wysoki poziom płynności i nie narazisz się na jakiekolwiek komentarze dotyczące (nie)poprawności językowej.

Jeśli twój wewnętrzny audytor tylko czeka na możliwość zredagowania twojej wypowiedzi, pozwól mu na to, ale dopiero po zakończeniu rozmowy. Dzięki temu wykorzystasz go tam, gdzie jego miejsce, czyli w korekcie, a nie w tworzeniu.


zasoby-mozg-bariera-jezykowa-angielski

Prawdziwa biegłość językowa nie polega na bezbłędności, ale na takim zarządzaniu zasobami poznawczymi, by „paliwa” starczyło do końca spotkania, a nie tylko do pierwszego punktu agendy. Zrozumienie, że twoje zmęczenie jest wynikiem biologii, a nie braku wiedzy, to pierwszy krok do odzyskania naturalności w komunikacji po angielsku.

I na koniec zadanie na dziś: zastanów się, ile razy w trakcie rozmowy przerywasz własny proces myślowy tylko po to, by poprawić końcówkę w zdaniu, które i tak zostało zrozumiane? Ten mikrosekundowy audyt to właśnie koszt, który płacisz nagłym wycieńczeniem w połowie dnia.



Autor: Robert Poschlod

Od blisko dwóch dekad specjalizuję się w budowaniu pewności siebie i przełamywaniu barier w komunikacji po angielsku. Pomogłem setkom managerów oraz specjalistów z sektora technologicznego i finansowego odzyskać ich potencjał komunikacyjny i przejść transformację od stresu do pełnej swobody i biegłości językowej.